Niektóre pary traktują swe małżeństwo jako dwie połówki jabłka, które powinny wiedzieć wszystko o sobie i żyć bez tajemnic. Ich zdaniem powinni stworzyć idealna rodzinę, która opiera się na wzajemnym zaufaniu i szacunku. Jednym słowem chcą budować swoją rodzinę od korzeni na najlepszym gruncie. Brzmi to bardzo romantycznie, tylko, co zrobić, gdy spokój i harmonię panującą w danym związku zaczyna burzyć trzecia osoba- teściowa.
I tutaj słowa kieruje głównie do młodych mężów ( zwłaszcza jedynaków), którzy dla swojej matki będą zawsze „synusiami mamusi”. Wkraczając w związek małżeński należy przyswoić sobie kilka zasad dotyczących tworzenia własnej rodziny. Pisząc słowo „własnej” mam na myśli, że skoro w małżeństwie osiągamy własne sukcesy, to mamy też własne problemy, które niekoniecznie muszą rozwiązywać za nas inni. Dlatego nie należy pozwolić by za wszelką cenę teściowa prawiła morały młodej synowej ucząc ja jak się gotuje zupę pomidorową i jak należy prasować koszule. Podkreślanie przez teściową, że ona zna się na tym lepiej, ponieważ ma większe doświadczenie i w ogóle jest starsza jest wielkim błędem, jaki niestety jest zauważalny w wielu rodzinach.
I w tym miejscu apeluję do synów „toksycznych” teściowych by od samego początku ustalili ze swoimi mamami, że dom wasz jest otwarty dla niej zawsze i odwiedziny będą mile widziane, ale by nie ingerowały w wasze życie prywatne.
Wielu mężczyzn obawia się, że decydując się na rozmowę z matką pogorszą tym swoje relacje. Nie należy jednak tak podchodzić, bo gdy nie zareaguje się na samym początku to w przyszłości tworzy się ogromny mur pomiędzy synową a teściową. Poza tym w takich sytuacjach, (gdzie teściowa układa nasze menu i zagląda do szaf, mówi jak wychowywać dziecko) relacje małżeńskie znacznie się osłabiają i często jedno z partnerów w końcu się poddaje i szuka drogi ucieczki. Bywa tak, że teściowa swoje trzy grosze dorzuca, ale za przytaknięciem syna, ponieważ syn nie chce matce robić przykrości.
W przypadku, kiedy mężczyzna zwleka z pójściem na tzw. swoje tłumacząc, że u mamy jest łatwiej, bo pomaga wówczas mówi się potocznie o nieprzeciętej pępowinie, czyli o niedojrzałości uczuć. Każdy mężczyzna powinien dojrzeć do roli bycia mężem i ojcem. Czy jedynak będzie wzorowym mężem oddanym swojej żonie zależy w dużej mierze od wychowania. Od najmłodszych lat, jeśli chłopca uczy się samodzielności, odpowiedzialności i opiekuńczości to w dorosłym życiu będzie idealnym partnerem. Jeżeli natomiast chłopiec w wieku np. 14 lat w podstawowych czynnościach będzie liczył na mamę to prawdopodobnie będąc mężem będzie prowadził swój dom pod wskazówkami mamy i przy tym ranił swoją żonę, a to niestety często wróży rozpad związku.
Na koniec chce przekazać do teściowej każdej młodej żony, by nie kontrolowała czy dobrze są poprasowane koszule dla syna, czy szklanki są wypolerowane i czy kosz na bieliznę jest pusty. Młodzi też mają swoje życie i naprawdę na własnych błędach nauczą się wszystkiego.
komentarze